Przygotowujemy się do zimy

Categories NEWS, PORADY

Zima to najtrudniejszy okres dla kierowców. Warto więc zadbać o nasze bezpieczeństwo. I choć wielu osobom wydaje się, że najważniejsze jest przygotowanie samochodu, istnieje jeden, bardzo ważny element, który może zadecydować o wszystkim. 

Zima z reguły nie rozpieszcza. Przymrozki, lód na asfalcie, śnieg, sól, ograniczona widoczność – to wszystko, z czym zmagamy się o tej porze roku. Nie każdy też czuje się komfortowo z jazdą w nocy. A przecież dni są tak krótkie, że właściwie wychodząc z biura o 17 jest już ciemno.

Jak więc przygotować samochód, by bezpiecznie przejechać przez zimę?

Zadbaj o widoczność

Skoro jeździmy często po zmroku, musimy zadbać o jak najlepszą widoczność. Zacznijmy od świateł – ustawmy je prawidłowo, czyli tak, żeby nie oślepiać innych kierowców. Częściej też sprawdzajmy, czy na pewno wszystkie żarówki działają, a jeśli mamy już zmatowiałe reflektory – pomyślmy o poprawieniu ich kondycji.

Nieocenioną pomocą okaże się zimowy płyn do spryskiwaczy. Dlaczego zimowy? Przede wszystkim nie zamarza. Jeśli nasz samochód spotka się z mrozami, a w zbiorniku będzie jeszcze letni płyn do spryskiwaczy – jedynym ratunkiem będzie poszukanie cieplejszego garażu. Jeśli prognoza zapowiada znaczny spadek temperatury, nie musimy opróżniać zbiornika w całości – po prostu dolewajmy stopniowo coraz większą ilość płynu zimowego.

Warto też wozić w samochodzie zapas płynu – jeżdżąc po posolonych drogach, nasza szyba będzie brudziła się bardzo szybko. Tym samym będziemy zużywać dużo płynu do spryskiwaczy.

Ważnym elementem będą też wycieraczki. Jeśli obecne nie radzą sobie już nawet z deszczem, należy je wymienić.

Na trudne poranki

Po nocnych przymrozkach nasz samochód będzie zapewne skąpany w szronie, może też pojawić się na nim lód. Oczywiście w takiej sytuacji z pomocą przychodzi skrobaczka, ale nie tak szybko. Jeśli przymarzły wycieraczki, próba ich uruchomienia mogła by się skończyć spaleniem bezpiecznika lub uszkodzeniem mechanizmu.

Powinniśmy mieć więc zawsze w pogotowiu odmrażacz – przyda się tak do zamków, jak i odmrażania wycieraczek. Pomoże też, jeśli na szybie pojawi się gruba, trudna do zeskrobania warstwa lodu.

Jeśli nie chcemy spotkać rano przykrej niespodzianki w postaci nie odpalającego samochodu, warto sprawdzić przed zimą akumulator. Możemy to zrobić samemu za pomocą multimetra. Wystarczy zmierzyć napięcie na klemach. Jeśli zawiera się w przedziale od 12,5 do 12,8V, wszystko jest w porządku. Tak przynajmniej mówi popularna zasada, ale odstępstwa od tego zakresu mogą mieć najróżniejsze przyczyny – możemy więc udać się do serwisu na profesjonalną kontrolę.

Uszczelki zatrzymują wodę, ale jeśli ta zamarznie, będziemy mieć problem z otworzeniem drzwi czy szyb. Otwieranie ich na siłę może uszkodzić te gumowe elementy, a kupno nowych wbrew pozorom do tanich nie należy. Jeśli chcemy się zabezpieczyć przed taką sytuacją, powinniśmy je natłuścić, najlepiej silikonem.

W samochodach z silnikami Diesla istnieje większe ryzyko zagęszczania, czy nawet krystalizowania się paliwa przy niskich temperaturach. Jeśli w baku znajdzie się zwykłe paliwo, możemy rano nie uruchomić samochodu. Przydają się w tej sytuacji preparaty poprawiające właściwości paliwa, ale w Polsce w okresie zimowym dostaniemy zimowy olej napędowy praktycznie na każdej stacji. Wystarczy więc upewnić się, że tankujemy właściwy.

W przypadku samochodów z silnikami benzynowymi zasada jest prostsza – nie powinniśmy dopuszczać do zostawiania samochodu na rezerwie. Jeśli w baku znajduje się dużo przestrzeni, może gromadzić się w nim woda. Jeśli trafi do filtra paliwa, a następnie tam zamarznie, samochód jest unieruchomiony.

Opony to jedyny punkt styku z asfaltem!

Czasem chyba o tym zapominamy – to jedynie opony stykają się z asfaltem. Jeśli nie są przeznaczone do jazdy w zimie, a tym bardziej, jeśli są już mocno zużyte, nie pomoże nawet najlepszy napęd i systemy bezpieczeństwa. Samochód będzie się po prostu ślizgał.

Nie warto więc oszczędzać na tym elemencie – wybierzmy dobre opony, sprawdzonego producenta.

I co dalej?

Samochód przygotowany – czy na tym kończymy? Nie! W końcu to kierowca prowadzi i to on odpowiada za bezpieczeństwo podczas jazdy. Zimą, kiedy bywa wyjątkowo ślisko musi więc odpowiednio dostosować technikę jazdy. Do jakich praktyk powinniśmy się stosować?

Jeśli jest ślisko, nie powinniśmy przyspieszać mocno w zakrętach. Lepiej też unikać wyższych obrotów. Płynnie przyspieszamy, skręcamy i płynnie hamujemy. Wcześniej i delikatniej. Bardzo ważne będą też odstępy pomiędzy samochodami. Nigdy nie jest dobrym pomysłem jazda na czyimś zderzaku, ale zimą szczególnie. Samochód przed nami może być zmuszony do hamowania awaryjnego, a wtedy nawet refleks kierowcy wyścigowego na niewiele się zda, jeśli na drodze jest lód.

Lód pojawia się przede wszystkim w okolicach mostów poprowadzonych nad wodą, w zacienionych miejscach na drodze, w lasach. Kierowcy rajdowi używają nawet terminu “czarny lód”. W Rajdzie Monako jest szczególnie niebezpieczny. Nie da się bowiem go zauważyć – jeśli na niego wpadniemy, a nie zostawiliśmy sobie marginesu błędu, poślizg może się bardzo źle skończyć.

Zanim w ogóle ruszymy gdziekolwiek, zdejmijmy zimowe kurtki. Jeśli już musimy w niej jechać i nie krępuje naszych ruchów, pasy zapnijmy pod nią, tak, żeby przylegały do cieńszej warstwy ubrań. Pasy zapięte na kurtkę działają o wiele gorzej i w przypadku stłuczki czy wypadku mogą nie napiąć się prawidłowo.

Problematyczne mogą być też parujące szyby, ale tutaj rozwiązanie jest proste. Skierowanie nawiewu na szybę to jedna opcja, ale możemy też po prostu korzystać z klimatyzacji. Włączona osusza powietrze.

Dobrą praktyką będzie też zostawianie sobie miejsca, kiedy stoimy. To szczególnie ważne w pierwszych dniach śniegu, kiedy nie mamy pewności, że wszyscy kierowcy zmienili już opony na zimowe. Stojąc np. na światłach, warto więc zostawić z przodu miejsce długości jednego samochodu. Dopóki nie ruszymy, obserwujemy lusterko wsteczne – jeśli samochód za nami dojeżdża zbyt szybko i obawiamy się, że nie zdąży wyhamować, zawsze możemy podjechać do przodu, dając mu dodatkowe parę metrów drogi hamowania w prezencie. W ten sposób możemy uniknąć napraw blacharskich bagażnika.

Ćwiczyć pod marketami?

Bardzo często spotykamy się z takim tłumaczeniem driftu na śniegu – że “chcieliśmy sprawdzić, jak samochód zachowuje się w poślizgu”. Każda forma ćwiczeń jest dobra, o ile nie zagrażamy innym uczestnikom ruchu i czegoś się przy tym uczymy. Wyciągamy wnioski. Jeśli jednak nawet będzie wam to wychodziło, nie musi to oznaczać, że poradzicie sobie z każdym poślizgiem na drodze.

Czym innym jest bowiem być przygotowanym na poślizg, czy też wywoływać go samemu i kontrolować, a czym innym stracić panowanie na kilkusetkilometrowej trasie, kiedy nasze skupienie nie jest przez cały czas na najwyższym poziomie, a być może nawet ledwie trzymamy kierownicę.

Zachować rozwagę

Choć statystycznie każdy kierowca uważa się za dobrego kierowcę, powinniśmy pamiętać, że na drogach nie wszystko zależy od nas. Nasz samochód może być dobrze przygotowany – inny nie. My możemy prowadzić bardzo bezpiecznie, ale to kto inny przeceni swoje możliwości i spowoduje wypadek.

Należy więc rozważnie podchodzić do swoich umiejętności, ale też do tego, jak wiele jest zmiennych na drodze – szczególnie w zimie. Musimy przewidywać sytuację na drodze i zgodnie z zasadami jazdy defensywnej, patrzeć jak najdalej, by móc reagować wcześniej. Unikać niebezpiecznych sytuacji.

A co poza tym? Korzystać z zimy!

 

Przygotowujemy się do zimy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *